7. Temperatura cz. 2

Mimo, że nie można mnie było zobaczyć w Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych w Teleexpressie, to jednak faktem stało się moje zimowe wejście do jeziora na kilka minut. Chyba jednak za wcześnie nazywać mnie morsem, chociaż skarpety neoprenowe zakupiłem profesjonalne. Same wrażenia, jak wynikało z relacji kompanów, każdy miewa różne. Mnie zdziwiło z jaką gładkością wchodzi się do wody, spodziewałem się palpitacji, kłucia, szoku – a po prostu zszedłem po drabince, całkiem miękko. Chwilę po wejściu czas nagle zwolnił, by potem nieco przyspieszyć, w zimnej wodzie każda kolejna minuta to już spore przedsięwzięcie. Znane mi morsy oczywiście nie mogą po prostu wejść do wody na parę minut i potem z niej wyjść, muszą rzecz jasna prowadzić rywalizację kto najdłużej wytrzyma, kto to lepiej znosi, czy ma dreszcze. Aż dziw, że nie ma jeszcze odpowiednich czujników do mierzenia parametrów, by wrzucać to wszystko na endomondo. Ludzie wszędzie są jednacy.

Zbierając opinie na temat morsowania i biorąc pod uwagę, że pierwsze wejście mam już za sobą, skłonny jestem wpleść tę rozrywkę do swojego kalendarza. Dla zdrowotności i szacunku na dzielni.

A skoro ostatnio dużo o temperaturach, to warto podkreślić optymizm synoptyków. Zdaje się, że zima powoli odpuszcza i czekają nas już tylko temperatury mieszczące się w dodatnim przedziale skali Celsjusza – śmiało więc zakładam, że uda mi się wykonać postanowienie w zakresie regularnych treningów. Ponieważ przez chorobę i mróz mój idealny 12-tygodniowy plan wziął w łeb, zmuszony jestem samemu napisać sobie plan i skorelować go z kalendarzem.

Wciąż męczę się na detoksie cukrowym. Bez piwka, bez czekoladki, bez cukierków, bez winka. Nie narzekam bardzo, ćwiczę silną wolę i asertywność – a te cechy nie wykształciły się u mnie prawidłowo. Jednak po detoksie raczej będę głosował za przyznaniem sobie i Jej nagród za wytrwałość, bo razem się wspieraliśmy w detoksie, nie podjadając i oszukując. Nie wykluczone zatem, że zaproszę Ją na butelkę czerwonego wytrawnego wina i jakiś dobry makaron, bez rzucania się z pazernością na czekoladę, chińszczyznę i piwsko. Ale to dopiero w lutym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *