A opowiadałem Ci jak zostałem mistrzem Polski w padla?

Zaczęło się wszystko w jednym z największych sklepów sportowych – w tym, co to dzieci traktują go jak plac zabaw, jeżdżąc na wszystkim co jeździ i odbijając wszystko co się odbija, a w przerwach pomiędzy jeżdżeniem i odbijaniem – biegając, wrzeszcząc i nie zauważając mnie, że idę. Wiesz już co to za sklep i domyślać się możesz dlaczego nie lubię tam robić zakupów w godzinach szczytu oraz dlaczego nie mam dzieci. Błądząc alejkami i szukając sposobu na zainwestowanie paru złotych w kolejne badziewie, odkryłem regał z przedziwnymi paletkami – natenczas odkryłem tylko, że to rakiety do padla. Bez żenady wraz z drugą połówką pomarańczy przetestowaliśmy sprzęt – zupełnie jak te dzieci – i w związku z nadchodzącymi wakacjami postanowiliśmy dokonać zakupu.

Dopiero w domu przyszła refleksja i sprawdziliśmy w internecie co to za sport. Okazało się, że to skrzyżowanie skłosza i tenisa ma bardzo precyzyjnie określone reguły, a boisko (którego w Warszawie ze świecą szukać) musi mieć konkretne wymiary i specyficzną budowę. No i szczegół – do padla trzeba czworo.

Szczypta chęci znalezienia rozrywki plażowej, łyżka głupoty i wiadro agresywnego marketingu – rezultaty są opłakane, bowiem stałem się właścicielem rakiet do padla. Trzeba jednak przyznać, że próba ich użycia w parku przyniosła raczej więcej radości niż smutku – może nie trzymaliśmy się reguł w stu procentach, w pięćdziesięciu czy nawet w pięciu, jednak było całkiem miło, choć piłka wzbudzała spore zainteresowanie wśród psiej społeczności, wymuszając na nas nieplanowane przerwy (ale to już raczej wina parku i psów niż padla).

Skąd pomysł, że jestem mistrzem tego kraju? Po prostu zakładam, że nikt w Polsce nie kupił tych rakietek i nie ma zielonego pojęcia o tym, że pojawia się nowa moda w tym sezonie – moda na padla. W ten sposób odbijając sobie nieskładnie piłkę stałem się automatycznie najlepszym polskim padlistą. Mam nadzieję, że ten sport jest równie popularny na Kanarach, co w Polsce. W przeciwnym wypadku będę zmuszony przekonywać tamtejszych hejterów, że padel w Polsce jest już niemodny, a teraz numerem jeden jest Outdoor Beach Paddling.

Nie dziwi mnie wymyślanie nowych nowe sportów – jak stare się znudziły, a ludzie już pokupowali wszystkie potrzebne do ich uprawiania akcesoria i odzież – tworzy się coś nowego i wyciąga rękę po następny pieniążek. Zabawię się w jasnowidza i przewidzę, że przyszli padliści będą potrzebować super specjalistycznych butów, spodenek, koszulek, rękawiczek, bielizny, piłek, izotoników, plecaków i pokrowców. Bo te gadżety od skłosza i tenisa nie będą się nadawać do padla.

Abstrahując już od padla, o którym się rozpisałem, choć – będąc w nim mistrzem Polski – nie mam o nim zielonego pojęcia, moje pytanie brzmi – jak wyewoluować bieganie? Wiadomo, że każdy biegacz prędzej czy później wybierze sobie jakąś ścieżkę, bowiem samo zwykłe bieganie do przodu jest po prostu super nudne. Jedni zostają triatlonistami, inni ultramaratończykami, jeszcze inni crossfitersami albo – tak jak ja – blogerami.

Ale dlaczego nie ma na przykład specjalnych butów do biegania do tyłu? Wmówić gawiedzi, że tak jest zdecydowanie zdrowiej dla kręgosłupa, a są na ten temat artykuły w internecie – nie wiem kto je pisał, olałem też ich czytanie – bieganie do tyłu? Serio? Następnie trzeba zaoferować specjalne podeszwy i stworzyć specjalne tory z ustawionymi co kilka chwil lustrami i obserwować, jak głupcy ścigają się na dziesięć kilometrów w Back Runningu. Potem szelki dla psów i masz jak znalazł CaniBackRunning, następnie dołóż do tego plażę, a pies niech goni odbitą przez Ciebie za pomocą rakiety do padla piłlkę – i już powstał OutdoorBeachPaddlingCaniBackRunning. Adidasie – jak kiedyś zaczniesz zarabiać miliony na O.B.P.C.B.R. – to odpal mi tysiaka za ten wpis.

Kończę. Odpalam świecę i idę szukać boiska do padla. Albo jednak najbliższej budki z piwem, bo oto nadchodzą wespół: upał i mój urlop.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *