Jak dobrze biec skoro świt?

Przyszła mi ostatnio do głowy szalona myśl – co by było, gdybym zaprzestał wymyślania wymówek i zaczął trenować jak rasowy bloger. Albo przynajmniej biegać regularnie? A przecież dla czasu na treningi nie zrezygnuję z pracy, zakupów, gotowania, prania, sprzątania i spania – muszę przecież się wyspać, zarobić jakiś pieniądz, zjeść coś i w coś czystego się ubrać.

W celu zyskania dodatkowego czasu rozpocząłem eksperymentalną technikę rozciągania doby, polegającą na skracaniu snu dwa, trzy razy w tygodniu o około godzinę. Za pierwszym razem, gdy w środku nocy o godzinie piątej rano zadzwonił budzik, czułem że coś tu jest nie tak. Bardzo nie tak. Ale na przekór mojej leniwej naturze postanowiłem, że to zrobię. Wstałem, ale nie sam – Ją też wygoniłem z drugiej połowy łóżka (nie będę przecież sam dokonywał tego aktu szaleństwa). Niemal w atmosferze awantury ubraliśmy się i wyszliśmy z mieszkania. Grochów o tej porze jeszcze milczy po nocy, nie dzieje się niemal nic. Kilkoro ludzi gdzieś idzie, niektórzy z psami, inni z kolei bez psów, gdzieniegdzie przejedzie samochód, znienacka przeleci gołąb czy inna wrona. Przebiegliśmy pięć kilometrów i wróciliśmy grubo przed szóstą do domu – normalnie jeszcze byśmy spali…

Poranny bieg wybudza i nastraja do działania. Łatwiej wtedy poczuć endorfiny, które na dalszym etapie dnia ułatwiają pracę, wprowadzają element optymizmu. A dowodem na to jest fakt, że ja to piszę. Choć znam swój słomiany zapał i wiem, że nie będzie to trwało wiecznie.

Nie powiem, że stałem się fanem porannego biegania po pierwszym treningu. Stałem się nim po którymś z kolei.

Niezależnie od powyższego jestem na etapie odpoczynku przed jutrzejszym półmaratonem, więc nie biegam, za to trochę ćwiczę, rozciągam się, ładuję zegarek, wybieram fatałaszki – normalny człowiek sobotni wieczór wykorzystuje, by wprowadzić w krwiobieg jakieś substancje odurzające i włączyć serial – ja się szykuję do biegu. 3, 2, 1… I ruszę w tę nudną i bolesną podróż po Grochowie i Gocławiu. Obym dobiegł przed świtem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *